YBT – czy komuś coś mówi ta nazwa?

Co to za firma?

YBT specjalizuje się w windykacji należności, gdy głównym przedmiotem działalności spółki jest wykup portfeli wierzytelności oraz ich serwis. Firma obsługuje masowe wierzytelności konsumenckie i biznesowe.

YBT inwestuje w portfele wierzytelności pozabankowych. Chodzi tu o te wierzytelności, które mają konsumenci wobec przedsiębiorstw z sektora finansowego, tj. banków, firm pożyczkowych i firm ubezpieczeniowych.

Klientami YBT są także firmy telekomunikacyjne czy spółdzielnie mieszkaniowe. Wezwania do zapłaty od YBT możemy spodziewać się również wtedy, gdy nie zapłaciliśmy za telewizję, zignorowaliśmy rachunek za telefon, gdy nie uiściliśmy opłaty za przejazd bez biletu czy za niewłaściwe parkowanie.

Firma YBT kieruje się zasadą „bez sukcesu, nie ma wynagrodzenia”, ponieważ prowizję pobiera jedynie w momencie odzyskania długu. Z punktu widzenia firm zainteresowanych spłatą przez dłużnika zobowiązania, istotny może być fakt, że jako klienci YBT, mogą oni korzystać ze specjalnego panelu, który pozwala im śledzić wszystkie, podejmowane przez spółkę działania.

W ofercie YBT znajduje się także windykacja długów na zlecenie, która skierowana jest do wszystkich podmiotów gospodarczych, mających problemy z niesolidnymi płatnikami. Taki proces odzyskiwania należności obejmuje zarówno windykację polubowną (pozasądową), sądową oraz komorniczą.

Poza działaniami windykacyjnymi spółka zajmuje się także obsługą prawną klientów oraz doradztwem finansowym.

Dane firmy:

Adres:Postępu 15C, 02-676 Warszawa
KRS:0000490416
NIP:5252575694
Nazwa spółki:YBT S.A.

Dane kontaktowe:

Adres mailowy:biuro@ybt.com.pl
Strona www:ybt.pl
Telefon:22 251 90 51 (oddział w Warszawie)
61 826 77 91 (oddział w Poznaniu)
Kontakt dla dłużnika:dluznik@ybt.pl

YBT wzywa mnie do zapłaty. Co teraz?

Otrzymałeś wezwanie do zapłaty od YBT? Wiedz, że to dopiero początek Twojej walki o finansową wolność. Jeśli trzymasz w ręku taki dokument, to sięgnij pamięcią wstecz i zastanów się, jakiego zobowiązania mogłeś nie uregulować. Może był to zapomniany rachunek telefoniczny? Opłata za kablówkę? A może mandat, który miałeś zapłacić, ale zupełnie wyleciało Ci to z głowy?

Niezależnie od tego, na jakiej podstawie powstało Twoje zadłużenie, przyjrzyj się uważnie pismu, które otrzymałeś. Powinno ono zawierać odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania, tj. przede wszystkim informację o tym, kto był pierwotnym wierzycielem i ile wynosi kwota do zapłaty. Nie zdziw się, jeśli jej wartość znacząco przekracza Twój dług. Ponieważ całkowita kwota do spłaty została powiększona o odsetki i koszty postępowania, to jej wartość będzie wyższa niż to, co musiałbyś zapłacić, zanim Twoim zobowiązaniem „zajęła się” firma windykacyjna. Nie znaczy to jednak, że musisz pokornie sięgać do portfela, masz bowiem prawo wiedzieć, jak zostało wyliczone Twoje zadłużenie. Jeśli jego wysokość budzi Twoje wątpliwości, skontaktuj się z YBT i zapytaj o to, co Cię nurtuje.

Gdy pismo, które otrzymałeś, zawiera niewiele informacji lub jeśli nic z niego nie wynika, nikomu niczego nie płać. Nie daj wzbudzić w sobie poczucia winy ani finansowej odpowiedzialności za dług, którego możesz nie mieć.

Nie mam żadnych długów. Czy muszę płacić YBT?

Jeśli jesteś przekonany, że masz „czyste konto”, to nie daj sobie wmówić, że jesteś dłużnikiem. W takiej sytuacji możesz walczyć z nieuzasadnionymi roszczeniami ze strony firmy windykacyjnej.

Nie unikaj jednak kontaktu, w rozmowie z pracownikiem stanowczo zaprzecz istnieniu jakiegokolwiek zobowiązania. Pamiętaj jednak, że słowna deklaracja, to zdecydowanie za mało, znajdź dowody na to, że Twój dług został spłacony lub że nigdy nie istniał. Pod żadnym pozorem nie uznawaj długu, ani nie zawieraj żadnej ugody. Nie wpłacaj również żadnych kwot na konto wierzyciela, bo jeśli zapłacisz raz, to firma windykacyjna z pewnością upomni się o całą kwotę.

Zrobiłeś finansowy rachunek sumienia i okazało się, że masz nieuregulowane zobowiązania? To nadal nie znaczy, że musisz płacić firmie YBT. Sprawdź najpierw czy dług nie uległ przedawnieniu.

Komentarze (0)
Dodaj komentarz

Podobne artykuły